Gitara, flanela, Ed.

Into The WildJakiś czas temu pojawił nam się na rynku naprawdę przyzwoity kawałek muzycznego chleba,  pochodzący z profesjonalnej piekarni rzemieślnika z Seattle. Bez polepszaczo-spulchniaczy. Uformowany z prostoty, tradycji i czystości dźwięków. Można nawet określić go mianem psychologicznie ekologicznego, bo pozbawiony jest współczesnego cywilizacyjnego hałasu. Zresztą, jakiej innej muzycznej materii mogliśmy spodziewać się po artyście do dziś wiernym flanelowej koszuli.

Eddie Vedder perfekcyjnie dopełnia film Penna, będący hołdem dla idealizmu. Nadaje poszczególnym scenom wymiar nieprzeciętnej szczerości. Porusza serce widza – słuchacza, wyzwalając w nim najprostsze, ale i najtrudniejsze emocje. Uruchamia machinę współodczuwania. Pobudza do myślenia, zostawiając w duszy ślad refleksji.

Ta muzyka to platoniczna podróż przez dzikość ludzkich marzeń o wolności. O ile główny bohater filmu w tej wolności się szaleńczo zatraca, o tyle Vedder wskazuje nam bezpieczną drogę do odkrycia tajemnicy życia, wiodącą przez niepewność (No ceiling), siłę i determinację (Hard Sun, Rise), moment totalnego spokoju duchowego i kontemplacji (Long Nights), głęboką refleksję z dala od schorowanej materializmem ludzkości (Society) aż po ostateczną puentę wędrówki (Guaranteed), do której warto dotrzeć indywidualnie.

Płyta lidera Pearl Jam urzeka przenikliwością i dystansem. Jest odtrutką na wirus pośpiechu i schematyczność bytu. Warto sięgnąć po ten chleb, żeby poczuć jak smakuje życie i prawdziwe człowieczeństwo. Uczta będzie przednia, bo wyobraźnia automatycznie dokona projekcji cudownych krajobrazów i rozpali ognisko w środku lasu. Obudzi się zduszona bezwzględnością dusza i zawyje wolnością w granatowej ciemności, aż usłyszy siebie.

Tyle potrafi głos Veddera i jego gitara.

Eddie Vedder „Into the wild”

Magda Kotowska

Advertisements

2 myśli nt. „Gitara, flanela, Ed.”

  1. Słuchanie tej płyty z słuchawkami na uszach, podczas przechodzenia miastem nadaje tej wędrówce zupełnie niepowtarzalnego charakteru, a samo błąkanie się po miejskich przepaściach, zdradzając lasy o polany nie jest już tak bolesnie odczuwalne. Polecam:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s