Kobiety, zapuszczajcie ogrody!

Maria Avaria

Poszłam po rozum do krowy i kupiłam płytę Marii Peszek – awaryjnie, na wypadek chęci połaskotania intelektu.

Trudno skupić się tu na muzyce, bo rolę pierwszoplanową gra wyrafinowane tekstylnie słowotwórstwo autorki. Właśnie za ten wyrazowy surrealizm lubię ją najbardziej. Na pierwszy rzut ucha to tylko abstrakcje bez pokrycia. Percepcja zmienia punkt odniesienia, gdy skupimy się na sensie przesłania. Bo takowy jest. W każdym zdaniu inteligentnie ukryty.

To autentyczny steryd dla zmonotonnionej wyobraźni i uśpionej tekściarskimi dolinami kreatywności. To „wulgaryzm magiczny” jako nowy gatunek literacki. A o czym te piosenki? O kobiecie. Wszechzmiennej i nie prostej. O jej kokieterii, która przyzwala na pielęgnowanie wewnętrznych sprzeczności i całkowitą akceptację antagonistycznych ról społecznych. To portret współczesnej kobiety wyzwolonej. Seksownej kury domowej i kolekcjonerki męskich wzwodów, co lubi tańczyć hujawiaka. To rewolucja w socjologii! Zerwanie ze stereotypem dążenia do wymuszonego, sztucznego piękna. Peszek zapuszcza ogrody dla własnej wygody i śpiewa o sobie: „ja, metr pięćdziesiąt dwa dziko rosnącego nieba”. Udowadnia też, że niedzielny rosół nie musi kojarzyć się tylko z domowym obiadkiem. A i obiadek nabiera tu głębszego znaczenia, bo danie główne staje się marzeniem każdego wygłodniałego erotycznie mężczyzny.

Mam wrażenie, że wiele kobiet odnajdzie w Marii Awarii uparcie ukrywaną siebie – poza normę wystrzeloną i wykolejoną. Może czas najwyższy oswoić się ze swoją płciową innością i uznać ją za wyróżnienie? W jednym z wywiadów Peszek wyliczyła trzy typowo męskie cechy, które świadczą na korzyść płci żeńskiej: masochizm logiką czyniony, brak zaawansowanej emocjonalności ze skłonnością do histerii i zanik autoironii. Kobieta posiada tych cech w nadmiarze, dzięki czemu jej zmysłowość jest spotęgowana; sprawia, że staje się pistoletem z nabojami seksualności i artystycznej płodności.

Najbardziej satysfakcjonujący jest jednak fakt, że nowa kreacja Peszek stanowi tak wspaniałą przeciwwagę dla dotychczasowej bogini – Bridget Jones. Ubierając słowa w przyjemne muzyczne szemranie, wprowadza w lekką hipnozę… Mnie to nawilża. Idę robić rosół!

Maria Peszek „Maria Awaria”

Magda Kotowska

Reklamy

4 myśli nt. „Kobiety, zapuszczajcie ogrody!”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s