Na wschód od Zachodu

Fado

Choć może nie zawsze chwalony i nie zawsze w pełnej formie, to jednak Andrzej Stasiuk pozostaje dziś ważną personą – ambasadorem wsi nie tyle polskiej, co karpackiej, krzewicielem dawnych, prawdziwych wartości Europy Środkowej.

„Fado” – zbiór mini reportaży, czy też wspomnień autora, stanowi doskonały tego przykład. Co więc tu mamy? Małą Czarnogórę, ledwo oddzieloną po rozpadzie Jugosławii, która walcząc o niezależność od Serbii wprowadza walutę Euro nie będąc nawet w Unii Europejskiej. Jest i północ Albanii, do której południowcy boją się jeździć, a która dostarcza prądu reszcie kraju, a gdzie pomiędzy elektrowniami wodnymi przechadzają się krowy, a przez elegancki rynek sunie w czasie dożynek człowiek z kosą. Słowacja, która z obecnym przyrostem naturalnym może za kilka lat w ciało obrócić ideę państwa cygańskiego. Portugalskie fado, które wydobywa się z jakiegoś zdezelowanego albańskiego samochodu gdzieś na prowincji. Mołdawia, której główny dochód stanowi sprzedaż organów… ludzkich.

Mowa w książce o krajach byłego bloku wschodniego, gdzie wciąż przeszłość i teraźniejszość istnieją równolegle. Krajach z krwawą, bolesną historią, codziennością pełną bliskości natury. Wschód jawi się tu jako karykatura i krzywe zwierciadło Zachodu, goniąc go i próbując naśladować. Wciąż jest jednak pełen ludzi, którzy potrafią się w tym świecie odnaleźć, bo mają korzenie i są ich świadomi. Podkreśla to wyraźnie obecność Cyganów, którzy od prawie 700 lat wędrując już po Europie wciąż w większości zadowalają się swoją kulturą, a nie przejmując asymilacją, ujednoliceniem, stworzeniem jednej rasy – Europejczyków. Dlatego to ich kultura wciąż inspiruje, jest „jakaś”, nie nijaka. To wszystko powoduje, że Stasiuk jednak środkowoeuropejczyków woli od rozwiniętych, bogatych państwa Europy Zachodniej. Ze smutkiem obserwuje jednak wypieranie spokojnego wczoraj przez krzykliwe dziś. Można to uznać za postawę staroświecką i niepostępową, ale myślę, że to po prostu melancholia za dawnymi, lepszymi czasami.

„Podróżować znaczy żyć. A w każdym razie żyć podwójnie, potrójnie, wielokrotnie.”

Tak pisze autor i w pewien sposób czytając „Fado” można choć trochę wczuć się w życie ludzi, którzy tak blisko nas żyją, a których tak mało znamy. A wszak nasi, Słowianie to!

Świat Karpat jest u Stasiuka niemal baśniowy, trochę surrealistyczny. W Rumunii zaraz obok pięknych architektonicznych zdobień stoi… sracz. Podobnie jest z tą książką, jest tu wszystko, od opisu wypraw, historię, poprzez przemyślenia natury społecznej, aż do wspomnienia Polskiego Papieża. Trochę się więc czyta książkę z trudem, gubiąc się często o co właściwie autorowi chodzi. Ten jednak śpieszy z usprawiedliwieniem:

„Z tego składa się życie, gdy próbujemy je sobie wyobrazić jako pewną całość – z oderwanych fragmentów, które zapadły w pamięć. Nie spaja ich żadna logika, żaden sens, poza tym, że przydarzyły się właśnie mnie.”

Zdecydowanie warto więc „Fado” przeczytać i poznać te fragmenty życia niedzisiejszego pisarza. Nie jako całość, ale zbiór osobnych tekstów. Po jednym na dzień.

Andrzej Stasiuk „Fado”
Kuba Knoll

Reklamy

3 thoughts on “Na wschód od Zachodu”

  1. czytałam, ale nie przeczytałam. gdybym była w tych miejscach, o których pisze, może bardziej by mi podeszła ta książka, nei wiem. „ciemny las” jest bdb

    1. Mi się chyba dlatego tak podobała, bo to pierwsze zetknięcie ze Stasiukiem. Potem chciałem przeczytać „Jadąc do Babadag”, ale nie dałem rady… chyba jednak wolę jego opowiadania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s