Dewianci są wśród nas!

Myślicie, że gonienie się z pejczami w lateksowym wdzianku czy udawania ujadającego psa, to najdziwniejsze seksualne odchyłki ludzkości? To wy chyba mało wiecie!

Parafilii, jak odchylenia seksualne nazywają naukowcy, sklasyfikowanych jest 113, co bynajmniej nie oznacza, że nie może być ich o wiele więcej. O większości z nich nie śniło się filozofom, a nie! Ale gdyby tylko się śniło…

Agonofilia, amaurofilia, anasteemafilia, elektrofilia, narratofilia, nasofilia, okulofilia, nekrofilia i pseudonekrofilia, pygofilia, zoofilia i pseudozoofilia, sarmassofilia, symforofilia, rabdofilia, tephefilia, trichofilia, zelofilia, weherewahtofilia.

Ten zbiór, to tylko mały ułamek znanych w świecie parafilii. Nic Ci nie mówią te nazwy? A teraz?

Pozorowana walka i udawany gwałt, niewidomy partner seksualny, duże różnice wieku, wzrostu czy wagi partnerów seksualnych, wymioty, ślina, krew, odchody, mocz, pot i zapach ciała, nos, uszy, oczy, pośladki, piersi, pociągi, podglądanie, jedzenie, duchy, sport, posągi, samoduszenie, czy nawet zabijanie samego siebie.

Tak, to jest właśnie ten tajemny świat, dla większości „normalnych” całkowicie nieznany, a może nawet i obrzydliwy. To są te ciemne zakamarki człowieczeństwa, w które większość z nas się nie zapuszcza, a wręcz boi. Wszak co nie znane, to i przerażające. Ten właśnie dziwny i obcy większości świat stara się poznać i zaprezentować w usystematyzowany i przejrzysty sposób dr Stephen Juan, antropolog i wykładowca z Uniwersytetu w Sidney w swojej książce z serii „Tajemnice seksu”: „Tajemnice naszego niezwykłego i wspaniałego seksu”.

Jak wiadomo w Australii, trochę jak w Czechach, podejście do tematu ludzkiej seksualności jest swobodniejsze i mniej purytańskie niż chociażby u nas, w pewnym sensie też zdrowsze, więc i cała książka, choć nosi znamiona pracy naukowej, pisana jest dla ludzi, prostym językiem, z wielką ilością ciekawostek.

Bo czy np. zdawaliście sobie sprawę, że osoby pijące kawę regularnie częściej uprawiają seks i sprawia on im więcej radości (hurrrra), a jedna godzina seksu pozwala spalić ilość kalorii zawartą w batoniku czekoladowym? Albo, że broda mężczyzny, który spodziewa się seksu, rośnie odrobinę szybciej (hmmm), a orgazm to dla kobiety potężny środek przeciwbólowy, ponieważ wytwarzają się wtedy endorfiny. Okazuje się też, że mężczyźni i kobiety różnie postrzegają idealną kobiecą sylwetkę, wedle pierwszych jest ona najczęściej masywniejsza niż wedle drugich. To by dowodziło, że kobiety dbając o swoje ciało może bardziej mają na myśli poprawienie przyjemności sobie i innym kobietom niż mężczyznom. Pokaźną część stanowi tu także opis afrodyzjaków, jakimi są m.in. cynamon, czekolada, karczochy, szparagi, kofeina, goździki, żeń-szeń, ostrygi, szałwia, majeranek, gałka muszkatołowa, czy nawet nitrogliceryna.

Bądźmy szczerzy, seks interesował nas od zawsze i pewnie zawsze interesować będzie. Podobnie wszelkie jednostki odbiegające od normy (pamiętacie „Człowieka słonia”?). Połączenie tych dwóch, a więc dewiacje seksualne, powinny więc spędzać nam sen z powiek przez dłuuuugi czas. Przyznaję się szczerze, gdy zobaczyłem tą książkę w księgarni, nie mogłem przejść koło niej obojętnie. Dr Juan to wie, jego ten temat interesuje wyraźnie nie tylko naukowo, ale czysto ludzko, więc i do parafilii podchodzi życzliwie. Oczywiście nie do wszystkich, bo część jest prawnie zabroniona (pedofilia, zoofilia, czy biadtofilia, która zakłada gwałt) i niemoralna, ale większość jest nieszkodliwa i jest prywatną sprawą dorosłych ludzi, którzy sami o sobie decydują. Prywatną sprawą, a więc nie musi nas to wcale interesować, nie powinniśmy być zmuszani do słuchania i czytania o tym. Jest wtedy na to rada: zamknąć książkę, przestać czytać ten artykuł.

A skąd się biorą parafilie? Jak to większość tego typu problemów (przynajmniej w teorii) z wczesnego dzieciństwa, kiedy to nasza kultura narzuca nam cały system zasad określających, co jest dobre, a co złe. Okazuje się, że człowiek w takie reguły nie może być na siłę wtłoczony, podświadomie może wtedy się buntować, odczuwając tak silne podniecenie seksualne z powodu tak różnych czynników, że nie potrafi się przed nimi bronić. Ale czy bronić się powinien? Jeśli nie szkodzi innym, to jest prywatną sprawą każdego z nas. Może i my sami odkryjemy w sobie coś niezwykłego, taki mały „defekt”, który uczyni nas bardziej ludzkimi, wyróżni nas spośród tłumu, a nazwanie problemu nie pozostawi nas z nim samym sobie („Jestem weherewahtofilem i nie jestem jedynym!”).

Jesteśmy różnorodni, czyż to nie wspaniała cecha ludzkości?

Stephen Juan „Zagadki seksu. Tajemnice naszego niezwykłego i wspaniałego seksu”

Kuba Knoll

Reklamy

9 myśli nt. „Dewianci są wśród nas!”

    1. No bo gdyby Ci się coś stało kiedyś przypadkiem, to będzie wiadomo, kto jest podejrzany, heheh – to dla Twojego dobra, bo ja znam swoje słabości, a Ty moich nie ;P
      Myślisz, że po tych deklaracjach oglądalność bloga spadnie? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s