Minusy dojrzałości

Po raz kolejny nie mogę się oprzeć refleksji nad cudowną młodością, jej emocjonalną płodnością, błyskotliwością i ekscytującym buntem. Ach, dlaczego wraz z wiekiem wyparowuje z człowieka iskra przenikliwości i kuszącego undergroundu na rzecz stoickiego spokoju i nudnawego oswojenia bytu? Niby łatwiej się żyje, ale o ile mniej porywów, zdrowego kontestatorstwa, co napędza umysł i pozwala kreować poruszające dzieła. Po filmie Almodovara myślę sobie, że przydałaby się kolejna rewolucja antyfrankistowska, żeby  pobudzić jego uśpioną wiekiem, dostatkiem i blichtrem osobowość z czasów madryckiego wyzwolenia i  skandalu.

„Przerwane objęcia” to, owszem, dowód profesjonalizmu reżysera i w jakimś sensie typowej dla niego emocjonalnej awangardy, ale dzieło to jest znacznie uboższe od tego, co prezentował w poprzednich obrazach. Nie ma tu poczucia humoru jak w „Kobietach na skraju załamania nerwowego”, poruszającej historii wzorowanej choćby na „Porozmawiaj z nią”; nawet muzyka nieco płytsza, choć chwytliwa. Jasne jest, że hiszpański sposób przedstawiania uczuć jest już sam w sobie specyficzny i niewiele ma wspólnego ze słowiańską wrażliwością, ale zdaje się, że pomimo chęci,  Almodovarowi coraz więcej problemów sprawia penetracja ludzkiego wnętrza („Coraz trudniej jest mi przegryźć się przez filtr udawanego glamouru, aby dotknąć czegoś prawdziwego i poznać kawałek realnego świata.”)

Nie sposób pozbyć się uczucia lekkiej konsternacji po seansie. Nie wiadomo, tak naprawdę, co reżyser chciał przekazać (prócz wyrazu hołdu dla kina, co kojarzy mi się z nieprzystępną abstrakcją „Twarzy” Tsai Ming-Lianga). Nic mnie w tym filmie specjalnie nie wzruszyło, perfidnie nie rozśmieszyło ani nie zszokowało. Pewnie, że nie o skandal tu chodzi, ale choćby o wyższy stopień fascynacji wątkiem, bohaterem, dialogiem lub muzyką. Z tego zestawu jedynie ostatnia pozycja wywarła na mnie konkretne wrażenie.

Miło było zaszyć się w kinie przy tradycyjnie klimatycznym Almodovarze, popatrzeć na antylopę-Penelopę, posłuchać hiszpańskiego seplenienia, ponownie zdziwić się jak inaczej ten ciepłolubny naród wyraża emocje. I nic więcej ponad to „miło” wydusić z siebie nie mogę. Może prócz postanowienia, że bardziej skupię się na świeżych, reżyserskich debiutach. Ole…

„Los Abrazos Rotos” Pedro Almodóvar

Magda Kotowska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s