Chylińska w różowej sukience.

Zastanawiam się, jakim trzeba być freakiem, żeby z ambitnego rocka przerzucić się na dance, pomieszać wysoką jakość z kiczem a złotą ramę cenionego obrazu zamienić na plastikowy prostokąt. Agnieszka Chylińska rzuciła swój wizerunek na pożarcie komercyjnym psom. Odważnie jest strzelać gola do własnej bramki, ale po co? Motywacji ku temu nie można wytłumaczyć buntem, bo raczej brakuje powodów. Jedyne, co przychodzi mi do głowy to potrzeba odtrutki, diametralnej transformacji, zerwania z ciężką przeszłością i stąd przygoda z muzycznym hamburgerem w dyskotece tysiąca ogłupiających świateł.

Mimo to nie chce mi się wierzyć, że artystka wysokiej klasy potrafi tak bezboleśnie i bezcelowo zmienić dźwiękowo-tekściarskie standardy i obniżyć poprzeczkę do poziomu gruntu. Ucieczka w klubowy dance wydaje się równoznaczna z terapią szokową i podważa ikonowość Chylińskiej jako inteligentnego ostrokrzewu werbalnego; jest także pożegnaniem z przeszłością i dotychczasowymi fanami. Dla kogo więc została nagrana ta płyta?

Artystka doszukała się w sobie różowej landrynki, a to z kolei przełożyło się na cukierkową łupankę z lirykami na poziomie podstawówki. Autopromocja w Glamour wyraźnie wskazuje nowy target celujący w szparę między Dodą a Mandaryną, aspirujący do pozycji Reni Jusis.

Trzeba przyznać, że płyta brzmi bardzo profesjonalnie i wpada w ucho, ale silny wizerunek charyzmatycznej, zbuntowanej Chylińskiej przeraźliwie gryzie się z klubowym podrygiwaniem i pustkowiem słownym. Najbardziej dziwi, skąd ta zmiana gatunkowa u dojrzałej, muzycznie inteligentnej kobiety po przejściach? Z takim potencjałem byłaby w stanie nagrać kilka porządnych płyt, wysmakowanych dźwiękowo, przemawiających kobiecym przesłaniem na miarę Peszek, Przemyk albo Nosowskiej. Tak mi się wydaje, choć pewność mieć trudno w obliczu takich niespodzianek.

Jeśli chodzi o sam album, to może się podobać i najpewniej komercyjny cel producentów zostanie zrealizowany. Muzyka jest rytmiczna, nowoczesna, adekwatna do upodobań młodzieży o dźwiękowo niższych ambicjach, taki tam duchowy fast food. W warstwie tekstowej dominują refleksje na tematy damsko-męskie, proste historyjki z posiwiałego partnerstwa, w większości smutnawe, ale to pozostałość po mrocznej mentalności wyzwolonej artystki. Szczerze mówiąc, ten mrok podoba mi się na płycie najbardziej, bo brzmi prawdziwie („Niebo”). Nieźle prezentuje się nieco bardziej rockowa „Normalka” albo kontestatorski „Foch”.

Niestety, słuchając całego tego eksperymentu, nieustannie towarzyszyła mi myśl: „No co jest nie tak? Czy tracę czas?”. Głos i inteligencja życiowa Chylińskiej ma się do tej muzyki jak przysłowiowy piernik do wiatraka, a przerost refleksji o transformacji artystki nad opinią o płycie w tej recenzji potwierdza, że na światło dzienne wyszło muzyczne Yeti, z którym trudno złapać wspólny język, choćby nie wiem jak bardzo się chciało „zanurzyć głowę w strumieniu jego świadomości…”

Agnieszka Chylińska „Modern Rocking”

Magda Kotowska

Advertisements

10 myśli nt. „Chylińska w różowej sukience.”

  1. Cały czas ludzie zarzucają jej że poszła w komercję i tak dalej – ale ona tego chciała. ONA – nikt jej tak nie kazał, nikt jej nie mówił co ma robić. Tak było w O.n.a., tutaj jest już sobą, chciała nagrac własnie taką plyte, chciala sie rzucic na gleboką wodę. Jest szczesliwa wiec spiewa o milosci, bo czemu mialaby spiewac o smierci jak jest w szczesliwym zwiazku, urodzila syna… Co prawda mogła iśc bardziej w strone Heya czy Marysi Peszek jak już chciała eksperymentować, ale skoro wybrała tę drogę, to ja ją za to szanuje, bo zrobiłą tak jak chciała a nie jak jej ktoś nakazał. Pooglądaj sobie wywiady z nią na plejada.pl, mówi bardzo dojrzale i bardzo pewnie. Jest zawdowolona z tego co zrobiła.

    1. Widziałam, słyszałam i czytałam jej wypowiedzi. Nie odbieram jej prawa do zmian, ewolucji jako kobiety, człowieka, artystki. Dziwi mnie natomiast droga, którą wybrała. Nijak nie mogę pojąć, co sprowadziło ją na tę dancingową, pustą, kojarzącą się z płycizną intelektualną ścieżkę. Rozumiem bardzo dobrze, że zaczęła samodzielnie oddychać i słuchać własnych potrzeb, a przede wszystkim je realizować, tylko skąd pomysł na taką muzykę? Są dwie koncepcje: albo Agnieszka Chylińska,którą znaliśmy była jeno wykreowaną marką, w którą wsiąknęła, bo tak ukierunkowali ją jej życiowi idole i współpracownicy, a przez całe życie po cichu nuciła Papa Dance ALBO ma dwie twarze: zbuntowaną mroczną i dojrzalszą cukierkową jako efekt przytłoczenia czarnym kolorem i próba jaskrawego ocieplenia swoich uczuć. Mam nadzieję, że jednak druga opcja jest trafna, bo oznacza, że jej fani nie mieli za idola nieprawdziwej postaci. To jednak potwierdzałoby, że obecna przemiana jest kiczem i chwilową, mam nadzieję, terapią uzdrawiającą, mającą na celu przywrócić Agnieszce harmonię wewnętrzną i wierność własnemu czuciu.

  2. No tak, trafiła w lukę po Reni Jusis, która przecież także zmieniła kurs muzyczny, z tak samo słabym efektem.
    Przypominają mi się także wypowiedzi Peszek na temat współpracy ze Smolikiem podczas nagrywania ostatniej płyty. Pierwotnie każda z piosenek miała być bardziej taneczna (być może nawet klubowa), ale w trakcie prób wychodziło zawsze coś z goła innego i co możemy podziwiać (lub nie) na „Marii Awarii”. Kto wie, czy Peszkowej nie byłoby bliżej do takiego plastiku. Ale przynajmniej z ciekawym słowem…
    Ostrożny natomiast bym był w nadużywaniu słowa „eksperyment”. To co można usłyszeć na „Modern Rocking” (co za okropny tytuł) jest jak najbardziej konwencjonalne i nie słychać tam ani okruszka eksperymentu. Zastanowiłbym się też, czy jeśli coś jest „E”, jest z góry mało ambitne, a jeśli coś jest klubowe, jest płytkie (wykluczam hiciory i wszelkie „fazy” na np. Black Eyed Peas o zgrozo). Muzyka ma wiele obliczy, bardziej popularnych i mniej, opierających się na prostej i skomplikowanej budowie, rozbudowanych i minimalistycznych aranżacjach, chwytliwej i mniej chwytliwej melodii, ale to wciąż muzyka, którą można ocenić jako „dobrą” lub „nie do końca” bez względu na gatunek.
    A tak naprawdę, to recenzja jest bardziej taka „sensacyjna” a nie muzyczna 😉 Ale to najbardziej kręci czytelników 😉
    Moim zdaniem płyta jest słaba. Nic, co mogłoby zainteresować. Kilka świetnej jakości bąkających elektronicznych melodii i pustosłowie. Nie tego szukam.

    1. Streściłeś płytę jednym zdaniem. Trafna „E”kstrawagancja! 😉
      Rzeczywiście wypowiedź moja sensacyjką zalatuje, ale to przez wzgląd na głębokie poruszenie i wewnętrzne poczucie zobowiązania, by o przeobrażeniu Chylińskiej napisać. W moim przypadku większym skandalem od płyty jest jej obecna filozofia artystyczna…
      Jeśli chodzi o deprecjację muzyki, to przyznaję, że dopiero uczę się tolerancji do gatunków klubowo-tanecznych, także elektronicznych, bo silnie zakorzeniona jestem w czystych dźwiękach gitarowych, a to, co nowe budzi we mnie dystans. Nie zmienia to faktu, że zdaję sobie sprawę, iż wysoka jakość nie jest zarezerwowana jedynie dla moich subiektywnych konkretów gatunkowych 😉
      Co do kwestii „eksperymentu”…postaram się stosować przymiotniki modalne, które określą dobre/złe zabarwienie muzycznych innowacji.
      A jeszcze króciutko o Peszek… Maria Awaria to niezmiernie ciekawe zjawisko! Pod każdym względem. To profesjonalne aktorzenie słowem, dźwiękiem, ciałem, także wizerunkiem. Absolutnie inteligentne arystycznie. Swoim kokieteryjnym grafomaństwem Peszek łechce intelekt i rozbudza frywolność. Klasa! Nieporównywalna do obecnych wyczynów udodowionej Chylińskiej.
      I jeszcze jedno: cieszę się, że czyta nas specjalista od „świetnej jakości bąkających elektronicznych melodii”. Pozdrawiam! 🙂

      1. Szacunek dla Peszek. Gdybym mial byc kobieta, to tylko Peszek 😉
        I po co ta ironia z bakajacymi elektronicznymi melodiami? Elektronika to to, co mnie kreci w muzyce, ale nie chce trafic do szuflady pod tytulem „to ten, co nie zna sie na ‚prawdziwej’ ambitnej muzyce”. Ja juz tam swoje wiem i nie jedno slyszalem ;P Pozdrawiam cieplo! 🙂

  3. Nie wiem, gdzie Chimeryk doszperał się ironii, ale jeśli ją dostrzegł, to widocznie muzyczne sumienie ma nieczyste 😉 Inna sprawa, że gust dźwiękowy Chimeryka jest zagadką, bo przecież nie tylko elektroniką napędzany… moją pożywką jest raczej inna muzyczna materia, choć chimeryczne sugestie poszerzają, niewątpliwie, horyzonta i stąd radość z obecności specjalysty, co idzie z duchem czasu 😉

  4. W takim razie rozplywam sie w komplementach 🙂 Chimeryk lubi sie dzielic muzyka i cieszy sie, ze oprocz przyjaciol, ktorym podrzuca czasem jakis album, moze tez zainteresowac czyms Nakrecaczy. Nakrecacze z reszta nie pozostaja mu dluzni. Czysty uklad 🙂

  5. Sam nie mogę uwierzyć, że aż tak się zmieniła. Słuchając singla na youtube byłem PRZEKONANY, że to prowokacja. „Nie mogę Cię zapomnieć” to dokładnie to, z czego Agnieszka jeszcze niedawno się nabijała. Później zobaczyłem teledysk…i chyba jeszcze bardziej się upewniłem, że to kawał. Agnieszka Chylińska w obcisłym kostiumie wygina się na sali gimnastycznej w deszczu?
    A jednak to nie żart 😦
    Zmiana stylu? Jasne, czemu nie, ale czemu na gorsze?
    Nie miałbym nic przeciwko gdyby to był dobry pop, ale większość kawałków (a szczególnie singiel) to piosenki na poziomie Vivy Polska. Naprawdę się zawiodłem. Uwielbiam Agnieszkę, widać, że jest naprawdę mądrą kobietą i do tej pory robiła naprawdę świetną muzykę.
    Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś nagra płytę na poziomie tych poprzednich…

    1. Ja też karmię się nadzieją, że skończy się na kontrowersyjnym epizodzie. Nie takiej kontrowersji się spodziewaliśmy, ale zawsze to dowód odwagi, czyli ślad po ‚starej’ Chylińskiej. Zobaczymy. Chociaż przyznam, że sama artystka tak świadomie przekonuje o właściwości obecnego image’u, że nie zdziwiłabym się, gdyby przez dłuższy czas przy nim pozostała. Ale nie na zawsze. Ufam jednak naturze ludzkiej, a dzikość i mroczność Chylińskiej, nawet jeśli złagodzone, prędzej czy później dadzą o sobie znać. W przyzwoitej formie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s