Kochaj i rób co chcesz!

Jedyny polski film w historii, który był wyświetlany na festiwalu w Sundance. Ale co z tego? Najważniejsze, że „Wszystko co kocham” jest tak bardzo autentyczny, że wierzymy mu bezgranicznie.

Miałem pisać pierwotnie, że jest to jeden z tych bardzo przyjemnych filmów, które po seansie ulatują z głowy niczym niepowtarzalne lecz przemijalne chwile z życia. I pewnie tak też być powinno. A jednak w mojej głowie wciąż tkwi ulotne wspomnienie seansu i chęć wprowadzania – cóż za piękny paradoks – takiej autentyczności jak w filmie także w życiu. A może po prostu dostrzeżenia jej i doceniania w nim.

Właściwie to o to właśnie chodzi w produkcji Jacka Borcucha. O normalność. Piękno codzienności. Nie jakiejś wyjątkowej, tylko każdego z nas. Opowieść o dorastającym na Helu chłopaku, który gra w zespole punkowym, zakochuje się, musi dokonywać pierwszych ważnych decyzji, styka ze śmiercią w rodzinie (która swoją drogą też jest naturalna i zwykła). Wszystko to banalne. Ale prawdziwe, jak życie.

Po chwilach irytacji, gdy poznaje się, że dziwne zachowanie bohatera, to jest właśnie jego normalny styl bycia, staje się on niejako naszym kolegą, którego losy śledzimy, z którym przeżywamy smutki i radości. Aktorstwo to mocny punkt filmu – nie tylko główny bohater grany przez Mateusza Kościukiewicza, ale i wszyscy są tak prawdziwi, że trudno uwierzyć, że oglądamy film fabularny. Autentyzmu dodaje też świetna, żywiołowa muzyka i stroje – swoją drogą aż się chce wrócić do tamtej mody.

Dobrze jest też zobaczyć film, który – choć dzieje się w czasie Stanu Wojennego – nie jest pełen wytartych frazesów i bicia w piersi. Polityka wdziera się do życia tylko częściowo, wpływając na losy bohaterów, ale nie stanowiąc jedynego ich wyznacznika (wobec niedawnej premiery „Wrońca” Jacka Dukaja, kierunek w podejściu do historii zaczyna się chyba poprawiać). To nie są ludzie pod „walcem historii”, tylko ludzie, którzy w trudniejszych czasach chcą zachowywać się ludzko. Nie tyle dbając o Naród, co o syna, brata, małżonka, przyjaciół. O twarz walczą codziennie, tak jak i my współcześnie.

Po seansie w głowie pozostaje jedna ważna myśl: wszystko, co kochamy, co warte zapamiętania i wspominania po latach jest nie do kupienia za żadne pieniądze świata. Recenzent „Kina”, Łukasz Muszyński napisał „Seans „Wszystko, co kocham” stanie się dla Was świetnym sprawdzianem na to, czy czujecie się wciąż młodzi.” Idźcie i sprawdźcie!

„Wszystko co kocham”, reż. Jacek Borcuch

Kuba Knoll

Reklamy

9 myśli nt. „Kochaj i rób co chcesz!”

  1. Ten film chodzi za mną od miesięcy. Pobudziłeś moje nadzieje z nim związane. Wypowiem się po seansie – w tym tygodniu! 😉 ( Jak ja nie lubię poskramiać ekscytacji…!)
    Aha, nakręcone prawidłowo – jak w filmie – prawdziwie 🙂

  2. No, i to mi się podoba – recenzja oddaje prostotę filmu. Mnie by zachęciła, jeśli bym go nie widziała, a tak to mogę tylko powiedzieć, że się z Tobą zgadzam i, że polecam:)

    PS. A czy Ty zdałeś test na to, czy czujesz się młody?;> Po recenzji widzę, że chyba tak, mimo że ciągle i uparcie chcesz się postarzać:D.

  3. Co za film! Gdzie tkwi źródło tęsknoty za życiem tych bohaterów? Z jakiej racji ich codzienne zmory wydają się tak atrakcyjne, swojskie? Skąd pragnienie, by zamienić obecne czasy na tamte? Dlatego, że trudniej znaczy smaczniej? Dlatego, że wtedy bunt był prawdziwy, a teraz nie ma poważnego powodu do kontestatorstwa? Dlatego, że punk rock miał moc? Że duszą targały prawdziwie wielkie emocje? Że czuło się życie, doceniało każdy osobisty przełom?

    Boże, jak cudnie pachniała wolność!

    Jaka piękna Polska – stara, skromna, równa?, bo zjednoczona w ogólnonarodowym problemie?
    Jak świetnie grający aktorzy… jakie doskonale zwyczajne życie…
    Tak, tęsknie za tym, by wszystkim było trudniej, gorzej, ale soczyściej.

    A moda taka, Kubo, jest i teraz – wraca. Tyle, że dziś może być tylko symbolem tych skromnych, dobrze skrojonych spodni na młodych, silnych, zbuntowanych nogach.

    Gdybym miała pod ręką martensy, jutro wydeptałabym w nich ośnieżony chodnik. WCK! Bis!

    1. To chyba się nie zgadzamy do końca, co do przesłania. Dla mnie to nie jest film o buncie, dorastaniu i poznawaniu uroków / kopniaków życia w „tamtych” czasach, ale o buncie, dorastaniu i poznawaniu uroków / kopniaków życia w Ogóle.
      Wolność pachniała wtedy cudnie, bo w sposób bardziej restrykcyjny zabraniano jej pełni (swoją drogą teraz też nie możesz robić wszystkiego, co chcesz, prawda?). Teraz cudnie nie pachnie, bo nie szukaj jej nikt – jest na codzień i to w nadmiarze. Po co więc walczyć o coś, co jest? A nawet jeśli nie ma, jeśli chciałabyś walczyć np. przeciwko kultowi konsumpcjonizmu, to nie jest to takie łatwe, bo konsumpcjonizm jest cholernie wygodny. Ale obiekty buntu są, tylko buntujących się może mniej.
      Dla mnie wiec mówienie, że kiedyś było lepiej, to trochę tchórzostwo. Żyjemy nie w przeszłości, ale teraźniejszości, nic na to nie poradzimy, a zwalanie winy za nasze lenistwo niczego nie zmieni.
      Moje WCK jest tu i teraz:)

      1. No pewnie, że ‚tamte czasy’ były tylko tłem, ale przecież po coś to tło zostało stworzone – żeby pokazać kontrast między przeszłością i tym, co teraz. Ja nie wiem, czy Borcuchowi zależało jedynie na przedstawieniu samego kontrastu i paradoksów, politycznego absurdu – wydaje mi się, że zobrazował ‚tamto życie’ tak pięknie, by wzbudzić u widza refleksję nad głębszą genezą oczywistego kontrastu.

        Moja tęsknota jest trochę irracjonalna, możliwe nawet że niepoważna, bo jak można idealizować czasy stanu wojennego…? Ale nie o to przecież chodzi – idzie tu o jakość życia teraz i wtedy – od zawsze mam wrażenie, że ludziom za dobrze się żyje, że konsumpcjonizm przeżarł wrażliwość na wskroś, że postęp niszczy.

        Ja jestem zwolennikiem regresu cywilizacyjnego.; powrotu do źródeł ludzkiej natury, do lasu prawdziwych odruchów; odrzucenia automatyzacji i informatyzacji. Bo ja w postępie widzę coraz większy chaos, szczurze pokolenie materialistów, wrogość rzeczy martwych i bezpłciowość chodników, ułomność relacji międzyludzkich.

        Bunt w filmie Borcucha znaczy dla mnie więcej niż młodzieńcze kontestatorstwo – to symbol starej Polski z piosenek Kazika i mojego wczesnego dzieciństwa, posiadówek przy stole w kuchni z paczką Klubowych, jeanów z Pewexu… ach, dużo by gadać. Mnie ujął nawet fakt tych tajnych spotkań na klatce schodowej, brak komórek, Internetu… a w zamian ta urokliwa zwyczajność, skromność warunków życiowych i wielkie bogactwo wewnętrzne w zamian.

        Słuchałeś kiedyś wypowiedzi artystów polskiej sceny muzycznej lat 80-tych? Z jaką pasją mówią o ‚tamtych czasach’, o tym jak cudnie smakował wtedy sukces? Dzisiaj pokażesz dupsko i jesteś sławny – wtedy trzeba było zrobić trochę więcej.
        A czy ktoś narzeka, że kiedyś pod choinką znajdowało się pomarańczkę? Nie spotkałam takiego malkontenta. Wszystko wtedy cieszyło bardziej, bo wszystkiego było mniej. O.

        -> Oczywiście, że nie ma po co walczyć o wolność, ale mi właśnie o to chodzi – że o nic nie trzeba zbytnio zabiegać. No chyba, że o zatrzymanie pociągu życia i spowolnienie upływu czasu…

        -> To nie tchórzostwo, to racjonalizm.

        Trochę ta refleksja rozbiegana i chaotyczna, ale mam nadzieję, że przekaz jest jasny. 🙂

        1. Przekaz jasny:) Dla mnie jest wciąż dzisiejszy bunt, to np. zatrzymacie tych dawnych idei w sobie, pokazywanie innym, że są rzeczy ważniejsze niż komputer czy komórka. A to z kolei coś jakby „praca u podstaw”, a więc też racjonalizm:)

          1. Tak. Tu się zgadzam. Chociaż to chyba walka z wiatrakami. Postępu nie zatrzymasz… no, ale dobrze żyć ‚po staremu’ i służyć jako przystań dla zagubionych 🙂 Liczę na taką w Jeleniej, zresztą 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s