Łubu dubu, czyli Bareja od zaplecza

Powyższą pozycję wydawniczą pióra Macieja Replewicza można swobodnie określać encyklopedią życia i twórczości Stanisława Barei, okraszoną wspomnieniami Stanisława Tyma, Jacka Fedorowicza, Andrzeja Wajdy, Janusza Morgensterna, Jana Kobuszewskiego, rodziny i najbliższych znajomych czy współpracowników.  Po latach niepamięci i krytyki twórczości Barei przez komunistyczny reżim, jak i innych reżyserów kpiących z niskiego tonu komedii nad ich zaangażowanymi ideologicznie filmami, nadszedł czas na rehabilitację Barei – akt zadośćuczynienia człowiekowi, który walczył z systemem okresu komunizmu za pomocą filmów ukazujących w skondensowanej formie absurdy ówczesnego systemu, bawiąc i skłaniając do refleksji tym samym.

Warto wspomnieć, iż okres dla produkcji komedii nie był łatwy, gdyż cenzura, którą zresztą Bareja zręcznie omijał, nie pozostawiała na filmie suchej nitki, każąc wycinać scenę po scenie. Po tym zabiegu, posługując się słowami reżysera, pozostawały same kadłubki.

Reżyser takich kultowych produkcji jak „Miś”, „Brunet wieczorową porą”, czy chociażby „Alternatywy 4” czerpał swoje pomysły wprost z codziennego życia, okres był na tyle sprzyjający i obfitujący w absurdy systemu, iż wystarczył zmysł wprawnego obserwatora, aby w jednym ujęciu zawrzeć obraz Polski lat 80-tych. Większość produkcji Stanisława Barei określa się dzisiaj dokumentami epoki PRL-u. Całkiem słusznie, gdyż pokazują rzeczywistość tamtych czasów w myśl „prawda czasu, prawda ekranu”, w krzywym zwierciadle oczywiście, jednak nie bardzo odbiegających od tego, co widział reżyser na co dzień w kolejce po papier toaletowy czy czekając na przydział mieszkania.

Z pozycji wydawniczej Replewicza dowiemy się między innymi, jak to 15-letni S. Bareja chciał walczyć w Powstaniu Warszawskim, dlaczego praca dyplomowa pt. „Gorejące Czapki” nie została obroniona, jakich forteli używał twórca „Bruneta wieczorową porą”, aby omijać wszechobecną cenzurę, dlaczego Kasia Bareja zagrała epizodyczną rolę w „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”. Dowiemy się także jak mogły wyglądać filmy, których nigdy nie zrealizował.

Prześledzimy drogę zawodową reżysera począwszy od szkoły filmowej w Łodzi po pierwsze epizodyczne role, obronę pracy dyplomowej debiutem pt. „Mąż swojej żony”, czy działalności konspiracyjnej, zobaczymy także kilkadziesiąt niepublikowanych zdjęć z planów zdjęciowych czy prywatnego albumu rodzinnego.

Bareja wyprzedził kinematografię o jakieś 10 lat, stosując najazdy i ujęcia niestosowane poprzednio, często oceniane przez krytyków za płaskie i niedopracowane. Pracując początkowo na sprzęcie z 1939 roku, posiadał niewymiernie mniejszy budżet aniżeli inni reżyserzy kina zaangażowanego politycznie. Dziś wiadomo, że reżyser odniósł swój sukces właśnie dzięki swojej innowacyjności, uporowi oraz nieocenionemu poczuciu humoru.

Niewiele osób wie, że Bareja wniósł swój wkład w opozycję Solidarności, drukując na, przemyconej wcześniej z Wiednia na dachu malucha, maszynie poligraficznej. W domu Barei na Fitelberga w Warszawie, często przy otwartych drzwiach, powstawało nielegalne czasopismo „Nowa”, ośmieszające władzę ludową. Reżyser wychodził z założenia, że najciemniej jest pod latarnią, gdyż „żaden ubek się tym nie zainteresuje, bo mu przecież do łba nie wpadnie myśl, że konspirację najlepiej uprawiać przy otwartych drzwiach”. Teksty wraz z reżyserem do czasopisma tworzyli S. Tym, czy J. Fedorowicz wiele tym samym ryzykując, gdyż kara za nielegalne opozycyjne czasopisma sięgała nawet trzech lat więzienia.

Powieść biograficzna Replewicza odznacza się innowacyjnością – nie ma w niej rozdziałów, są ujęcia. To tak, jakby życie Stanisława Barei uznać jednym wielkim filmem, a jego za głównego bohatera. Poszczególne „ujęcia” obfitują w ciekawostki, bo komu z nas by przyszło do głowy, że w filmie „Miś” nieosiągalna whisky, jak na tamte czasy, to woda z colą? Albo, że tajniak w samolocie do Londynu, to kierownik produkcji? Wszystkie zmiany wynikały z faktu cięcia kosztów, z którymi musiano się uporać. Większość scen na londyńskim Heathrow zrealizowana była w warszawskim wieżowcu Intraco, a anons o poszukiwaniu sobowtóra R. Ochódzkiego to autentyczne ogłoszenie zamieszczone w „Życiu Warszawy”.

„Król krzywego zwierciadła” to opowieść o człowieku, który nie uległ komunistycznej głupawce, pozostając sobą do samego końca. Bronił tym samym swoich przekonań, wykpiwając cynizm oraz ignorancję władzy, którą nazywał „kłamczuszki”. Jest to z pewnością pozycja, którą musi przeczytać każdy miłośnik filmów Barei.

Maciej Replewicz „Król krzywego zwierciadła”

Bartosz Romelczyk

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s