Nie bądź sztywniak!

Czy zastanawialiście się, co będzie dziać się z waszym ciałem po śmierci? Ja nie do końca, oczywiście do czasu przeczytania książki pt. „Sztywniak” amerykańskiej dziennikarki Mary Roach, która w sposób naukowy jak i zabawowy sięga do trzewi każdego umarlaka.

„Sztywniak” to opowieść o ludzkich ciałach, które piszą swoją osobliwą historię po śmierci, to opowieść o superbohaterach, jak określa ich sama autorka, którzy w imię nauki poświęcają swoje ciała dla ludzkości. Po przeczytaniu tej pozycji perspektywa spokojnego gnicia w ziemi wydaje się najnudniejszą z istniejących możliwości, jak i marnotrawstwem tego, co możemy ofiarować: noga, ręka, czy organy do przeszczepu. Pozycję tę z całą pewnością można określić mianem popularno-naukowej, gdyż autorka sięga do wielu dzieł z dziedziny anatomii, eksperymentów medycznych czy periodyków amerykańskich czasopism. Sztywniak poprzez swój „luźny” język z całą pewnością skierowany jest do przeciętnego Kowalskiego, któremu wyjaśnia się, czym jest impaktor i po co się go stosuje uderzając nim nieboszczyka. Poprzez szereg porównań książka nie jest kolejną pozycją przeznaczoną dla znawców terminologii medycznej. Autorka porównuje skórę umarlaka do „luksusowego japońskiego papieru ryżowego” czy stosuje opisy ludzkiego mięsa, które „jak każde przechowywane w lodówce zaczyna wysychać”.

Mary Roach w dociekliwy sposób podaje czytelnikowi możliwości na funkcjonalne życie pozagrobowe – można je spędzić na stole chirurgów plastycznych, w pędzącym samochodzie, zostać zabalsamowanym, stać się kompostem, zostać splastynowanym i postawionym w muzeum w pozie gracza w tenisa, możemy sobie zgnić na świeżym powietrzu. Istnieje milion pomysłów na wykorzystanie ludzkiego ciała pośmiertnie włącznie z przeszczepem tkanek.

W poszukiwaniu rzetelnych informacji do swojej książki Mary Roach spotyka się z ludźmi parającymi się tą „brudną robotą”, jako naoczny świadek przygląda się zwłokom swobodnie  gnijącym pod otwartym niebem w zagajniku zaadoptowanym przez naukowców Kliniki Medycznej Uniwersytetu Tennessee, jest świadkiem operacji plastycznych na głowach odciętych od zbędnej reszty, przygląda się pracy przy balsamowaniu zwłok, odwiedza krematoria czy spotyka się z ekspertem balistycznym policji w Los Angeles Duncanem McPherson’em, dowiadując się, że w wojsku najważniejsza sprawa to zimna krew, to też nieboszczykom nietrudno się tam dostać. Roach opisuje to, co widzi, jak również swoje odczucia w stosunku do niejednokrotnie nieznośnych widoków czy zapachów.

„Sztywniak” to również poruszanie niektórych ciekawostek i herezji, mianowicie, czy umarły pierdzi, ile waży ludzka głowa, czy po jej odcięciu mamy jeszcze świadomość, ile waży ludzka dusza oraz gdzie się znajduje? Jak smakują miodowe cukierki zrobione z ludzkiego ciała? Dlaczego po strzale człowiek od razu pada na ziemię? Oraz jakie przysmaki może zgotować nam Chińczyk ze zmiksowanej macicy. Odrażające? Kontrowersyjne, bulwersujące? Ja bym powiedział po prostu ciekawe. Reasumując, autorka poprzez użycie pierwszoosobowej narracji reporterskiej, trochę felietonistycznej, napisała dzieło, które pomimo mrocznego tematu przeplatanego z trafionym humorem wciąga niemiłosiernie. Jest to opowieść o wyczynach zwłok ukazująca coś, co spotka nas wszystkich i o czym tak prawdę mówiąc nie myślimy, bo i po co? Kiedy już nas to nie będzie obchodzić. Pozostaje pytanie, czy postawiony przez autorkę cel, aby zaznajomić czytelnika z utylitarnością płynącej z przekazywania swojego martwego ciała na cele naukowe został osiągnięty. Na to i wiele innych nurtujących pytań odpowiedź powinna przynieść lektura „Sztywniaka” Mary Roach, którą serdecznie polecam.*

* czytać na długo przed obiadem, aby nie pozbawić się dobrego smaku.

Mary Roach „Sztywniak”

Bartosz Romelczyk

Reklamy

Jedna myśl nt. „Nie bądź sztywniak!”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s