Jazz is not dead!

Pamiętam, jak rok temu, zdenerwowany koncertem pana Muniaka w ramach jeleniogórskiego Krokus Jazz Festiwal, musiałem dać temu upust właśnie na Dzienniku Nakręcaczy. Wtedy też napomknąłem, że nadziei jednak nie tracę i kieruję swą uwagę raczej w stronę przesłuchań konkursowych. I cóż, rok minął, kolejny Festiwal dobiegł końca i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że decyzji nie żałuję.

Po wysłuchaniu tych wszystkich młodych zespołów nie można nie stwierdzić, że to raczej „Yes-Future Generation”, przed którą wciąż stoi wiele do okrycia, choć wydawałoby się, że ponad stulatek jazz powinien już dawno umrzeć śmiercią naturalną. Sposób prezentowania Wam owych muzyków mam nieco utrudniony, nie wszyscy posiadają swoje strony (właściwie głównie konta na Myspace), ale samo zaznaczenie nazwisk to już coś, może kiedyś się pojawią w Waszym mieście lub przynajmniej w Internecie. Druga sprawa jest taka, że właściwie wszyscy byli świetni, więc koniec końców podam pewnie nazwy wszystkich, ale o kilku coś więcej się postaram napisać. Nie wspomnę za to o Leszku Możdżerze czy sekstecie Włodzimierza Nahornego, którzy byli gwiazdami tej edycji Krokusa, a na których to koncertach nie byłem. Ale, co mnie wcale nie dziwi, były podobno świetne. Również nie byłem też na koncertach wieczornych, kwintetu Tomka Grochota, Inner Spacer ani KRAN, ale wymieniam, bo nimi też na pewno warto się zainteresować.

Jeśli miałbym dawać swoje typy, kto według mnie powinien wygrać, to byłoby to wielkie wyzwanie – tak dużo było świetnych wykonawców. Chwała więc jury, że udało im się, pośród takiego bogactwa rodzajów jazzu i podejścia do grania czy śpiewania, wybrać tych najlepszych. Wygrał zespół Iwona Kmiecik Quartet, który zaskoczył mnie tym, że śpiewany jazz może być tak dobry (nie jestem jego miłośnikiem). Zresztą takich zaskoczeń było więcej. Pani Iwona śpiewała bardziej w kierunku standardów jazzowych, podobnie jak dobry Jazy Horze, a tu często można popaść w nudną manierę. Jednak nic z tych rzeczy. Fenomenalne było Anne Munke Trio, którego wokalistka o potężnym głosie śpiewała nawet, jakby zupełnie bez wysiłku, utwór… tylko z towarzyszeniem kontrabasu. Zachwycił mnie też Małgorzata Hutek/Witold Janiak Quartet wykonujący pieśni Chopina z dużą ilością scatu w nieco psychodelicznym klimacie. Obiecująca zresztą była też, wyróżniona nagrodą specjalną i warsztatami jazzowymi Marcelina Bienkiewicz z Jeleniej Góry. Gorzej, że jej zespół Jazz Avenue JG już tak świetny nie był.

Ale tak naprawdę jazz, jaki uwielbiam (nie umiem, nie mając odpowiedniej wiedzy, go określić inaczej jak czarny i czarno-biały) grali Rafał Rokicki Trio, Kuba Płużek Zgwintet (tak, taka jest nazwa) i Jana Bezek Trio. Klasyczne instrumentarium fortepian – kontrabas (lub bas) – perkusja i klimat!

Świetnie grały także zespoły bardziej rozrywkowe; żywiołowy Fusion Generation Project, otwierający Double Decker, czy nawet trochę chaotyczny Freeway Quintet. Dobry, choć trochę nudnawy, był Jan Malucha Quartet, a drezdeńskie Trio Axion genialnie pokazało połączenie jazzu z rockiem progresywnym, zdobywając drugie miejsce.

Nie umiem uniknąć w tekście chaosu, poziom bowiem był tak wysoki, że trudno jest stopniować. Nie pozostaje Wam więc, Drodzy Czytelnicy, nic innego, jak tylko sprawdzać te międzynarodowe towarzystwo i cieszyć się, że jazz wciąż żyje i ma się całkiem dobrze. A za rok zapraszam do Jeleniej Góry na XI Krokus Jazz Festiwal i kolejny Powiew Młodego Jazzu.

Powiew Młodego Jazzu, X Krokus Jazz Festiwal 2010

Jakub Knoll

Reklamy

6 myśli nt. „Jazz is not dead!”

  1. Wspomnę tylko o świetnym koncercie Leszka Możdżera, który wiadomo otwierał fastiwal, będąc rzecz jasna poza konkursem. Skomplikowane aranżacje były poruszające, ale z jakim entuzjazmem publiczność przyjęła odważne eksperymentowanie z dźwiękami fortepianu. Przy użyciu dwóch rekwizytów, książki i (domyślam się) szalu, kładzionych lub wplątywanych między struny, Możdżer dał drugie życie tym zakurzonym, choć pięknym dźwiękom klasycznego instrumentu. Niezapomniane doświadczenie.

    1. O, to kolega Chimeryk do Jeleniej zawitał? Ja właśnie nie byłem na Możdżerze, ale znając tego Pana mogłem tak strzelać, że na pewno był świetny. Dzięki za uzupełnienie relacji.

      1. Staram się być co tydzień w Jeleniej. Trochę tu, trochę tam 😉

        Ja z kolei nie byłem na koncertach konkursowych, więc Twoja relacja była też uzupełnieniem dla mnie 🙂

        1. A myślałem, że to ja w miarę często tam bywam:) Cieszę się wobec tego niezmiernie, że idea nakręcania trwa i możemy wymieniać się wiedzą. Na następny rok gorąco polecam przesłuchania konkursowe, nie zawiedziesz się:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s