Zmieszany Banksy

Czy artystą może być każdy z nas? I czy każdy z nas powinien się sztuką zajmować? W swoim przewrotnym filmie mistrz street artu, Banksy, stawia jeszcze wiele podobnych pytań.

Ten film potrafi wytrącić z równowagi. W pierwszej scenie anonimowy człowiek, którego całą twarz skrywa kaptur, siada przed kamerą i zaczyna opowiadać zmienionym komputerowo głosem historię. Z podpisu dowiadujemy się, że to właśnie Banksy, jak zwykle ukrywający swoją tożsamość. Historia, która wypełnia całą produkcję, to dokument o francuskiego pochodzenia właścicielu sklepu z ubraniami w Los Angeles, którego pasją jest filmowanie. Za jej sprawą dostaje się w sam środek światka street artu, w czas jego największego rozwoju, poznając najważniejszych jego przedstawicieli. Okazuje się jednak, że jego działalność będzie zakrojona na większą skalę i zaskoczy nawet filmowanych twórców.

Dokument ogląda się fantastycznie. Jest nasycony humorem, tryska ironią, przy tym pozwala poznać świetnych artystów, zobaczyć ich przy pracy oraz zapoznać się z ich dziełami. Ale aspekt poznawczy, to tylko jeden z oferowanych przez „Wyjście przez sklep z pamiątkami”. Bo tak naprawdę nie wiadomo, czy to na pewno dokument, czy znów Banksy nie nagina rzeczywistości, by nas zmylić, by sprowokować do myślenia na temat sztuki nowoczesnej i jej mariażu z biznesem. Nawet znaczenie tytułu pozostaje jedynie domysłem widza.

Nie jest to produkcja, którą da się w pełni zrozumieć po pierwszym obejrzeniu, na pewno jednak zostaje na dłużej, działa trochę jak walnięcie tępym narzędziem – podobnie jak inne prace Banksy’ego. Ale najważniejsze, że to nie psuje wcale zabawy. Wszak street art, to nie tylko przekaz, to także frajda ganiania nocą po mieście ze sprayem i szablonem w ręku.

„Wyjście przez sklep z pamiątkami”, reż. Banksy

Jakub Knoll

Reklamy

Jedna myśl nt. „Zmieszany Banksy”

  1. Doskonała prowokacja i wielowymiarowość fabuły. Z jednej strony problem fejków, artystycznych kalek, kopiowania schematów i pseudotwórczości Brainwashów, z drugiej kwestia kiczu w sztuce, a z trzeciej potęga mediów vs ich naiwność i bulwers, jak też łatwo można zaistnieć, serwując mediom lekko kontrowersyjną pożywkę.

    Nic w tym filmie nie dzieje się dosłownie, trzeba czytać sobie między wierszami i mrużyć oko, bo Banksy wyciął kolejny numer, tym razem na ekranie, ale niezmiennie smakowity.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s