Ocieplenie Coldplay’a

Jak powiedział kiedyś klasyk, piosenka, którą się po raz pierwszy słyszy, nie może się podobać. Ta Mamoniowa teoria zazwyczaj sprawdzała się także w moim przypadku, jakież więc zdziwienie mnie ogarnęło, gdy się okazało, że grupie Coldplay udało się wyłamać z tej zasady.

Pod koniec października zespół w końcu zaspokoił fanów i zaprezentował swój najnowszy, już piąty album pod tajemniczo brzmiącym tytułem Mylo Xyloto. Może go rozjaśnić trochę wytłumaczenie muzyków, że cała płyta jest opowieścią o miłości pomiędzy Mylo i Xyloto – parą żyjącą w zatłoczonym, zniszczonym miejskim środowisku.

Zaraz po ukazaniu się albumu zaroiło się od opinii raczej średnio zachwyconych recenzentów, jednak z moich obserwacji wynika, że poglądów tych nie podzielają zwykli słuchacze, do których i ja należę. Już sam fakt, że pierwsze przesłuchanie płyty wywarło na mnie duże wrażenie,  działa mocno na jego korzyść. Fakt, że Coldplay odszedł nieco od stylu znanego z poprzednich płyt (nie licząc albumu Viva la vida, który też zebrał baty za niecoldplay’owość), ale czy to źle? Nie sądzę, wierzę, że to jest naturalna ciekawość muzyków, poszukiwanie nowych rozwiązań i brzmień oraz niechęć do bycia zaszufladkowanym. A z tego, że to im wychodzi, pozostaje tylko się cieszyć.

Płytę otwiera utwór Mylo Xyloto, który jest instrumentalnym wstępem do następnej piosenki, jaką jest rytmiczne Hurts like heaven. Później słyszymy Paradise, który jest chyba najbardziej popowy i przyjazny słuchaczowi nieobeznanemu z zespołem, pewnie też dlatego (wraz z Every tear is a waterfall) został wybrany  na utwór promujący album. Po tym trzęsieniu ziemi, napięcie wciąż rośnie, bowiem w głośnikach zaczyna rozbrzmiewać Charlie Brown, który jest jednym z moich osobistych faworytów. Emocje zostają ostudzone w piosence Us against the world, gdzie na chwilę w brzmienie akustycznej gitary fantastycznie zostaje wplątane pianino. Po wspomnianym już wcześniej Every tear is a waterfall, który nie pozwala nodze zostać w spoczynku, następuje dobry, bardzo dobry można nawet rzec, kawałek Major Minus, gdzie w końcu gitarzysta może się wykazać i staje na wysokości zadania. I znów czeka na nas wyciszacz w postaci U.F.O, który jest miłym, choć krótkim odpoczynkiem przed największą niespodzianką Mylo Xyloto – piosenką Princess of China, zaśpiewaną w duecie z Rihanną. Cóż, osobiście strasznie irytuje mnie jej głos, więc i utwór nie przypadł mi do gustu, jednak uważam, że jakby sam Chris Martin się podjął jego wykonania, to by była całkiem przyjemna piosenka, chociaż całkowicie odmienna od reszty kawałków, z mocnym elektronicznym kopniakiem. Po takim utworze należałoby się mieć trochę wytchnienia, dlatego też pojawia się ballada Up in flames, w której usłyszymy charakterystyczny falset Martina i idealnie pasujące pianino. I czas na kolejnego faworyta, którego poprzedza krótki wstęp w postaci A hopefull transmissionDon’t let it break your heart, z którego, moim zdaniem, powinni być zadowoleni ortodoksyjni fani Coldplay’a, bo da się wyczuć nawiązania do starszego stylu, przedvivalavidowego. Płytę zamyka spokojny utwór Up with the birds, który z surowego początku śpiewanego niemal bez akompaniamentu przechodzi w coraz bogatszy, żywszy kawałek. Moim zdaniem, świetne zakończenie, idealna kropka nad i.

Nawet jeżeli komuś nie do końca się podoba ta płyta, to warto znać argumenty Chrisa Martina, dlaczego warto ją kupić: Myślę, że to nasza najbardziej okrągła płyta, niemal idealny krążek CD. Poza tym kosztuje mniej niż 20 funtów, a jak komuś się nie spodoba, może użyć go jako podpałki, żeby się ogrzać. To już trzy powody, by kupić ten album. Mnie wystarczy jeden, mój argument – jest to po prostu świetny album. I już.

Coldplay, Mylo Xyloto

Magda Pleskacewicz

Advertisements

Jedna myśl nt. „Ocieplenie Coldplay’a”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s