Wiedźmiński apokryf

sezon-burzAndrzej Sapkowski należy do autorów, którzy już nic nie muszą. Zbudował sobie ten słynny „pomnik trwalszy niż ze spiżu” i tego nikt mu już nie odbierze. Sława jego sięga daleko poza granice Polski, przychody zarówno z książek, które niezmiennie dobrze się sprzedają i do tanich księgarń nie trafiają, jak i z praw do postaci wiedźmina, w święcącej triumfy serii gier (o filmie nie wspominając) zapewniają mu już najpewniej dostatnie życie. Ale należy też do osób, którym się chce i który pisać nie tylko umie, ale i lubi. I oto niepostrzeżenie, choć wierzyli w to chyba tylko najwierniejsi fani sagi, napisał kolejną książkę o Geralcie z Rivii i jego kompanach.

Dodać należy, już na wstępie, książkę nie gorszą od poprzednich. A pogłoski różne krążyły o powodach tego, w tym też złośliwe, że jakoby przygody Geralta wymyślone na potrzeby gier były ciekawsze niż te książkowe samego autora. Ale myślę, że po prostu stęsknił się Sapkowski za swoim bohaterem, przyjemność sprawiło mu napisanie kolejnej jego historii, a przy okazji niejako udowodnił – tu możemy wyobrazić sobie znany gest Kozakiewicza – że wciąż potrafi. Jest zresztą z tym autorem pewne podobieństwo do Wojciecha Cejrowskiego, którego spotkać osobiście bym specjalnie nie chciał, nie jest chyba najprzyjemniejszy dla otoczenia, ale w swojej profesji jest naprawdę mistrzem.

W nowej powieści zatytułowanej „Sezon burz” jest wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać. Są brawurowe walki, jak zwykle napisane lekko, barwnie i dynamicznie. Zarówno z prawdziwymi potworami, jak i tymi o ludzkich twarzach. Jest charakterystyczny cięty humor Sapkowskiego, także przez zręczne wykorzystanie otwierających rozdziały cytatów (i późniejsze do nich nawiązania – tu w szczególności polecam rozdział ósmy). Są wino, kobiety i… śpiewu może mniej, za to kobiety mamiące i nie zawsze w pełnym odzieniu. Magia, tajemnica i zakrawające o fetysz opisy wiedźmińskich mieczy, co jest w pełni uzasadnione – to one są tu głównymi bohaterami. Jest też, ponad wszystko, wciągająca, wartka i mistrzowsko opisana intryga z niedopowiedzeniami czy zjawiskami nie w pełni przyrodzonymi. Całość bardziej przypomina klimatem opowiadania niż późniejszą sagę, choć akcja tu jest dużo bardziej rozbudowana, co jest właściwie na plus – saga wydaje mi się rzeczą kompletną i nie wymagającą uzupełniania, żadnych prequeli ani sequeli. Zresztą, akcja „Sezonu burz” czasowo umiejscowiona jest gdzieś pomiędzy opowiadaniami, opowiada odrębną historię bez zbędnego zagnieżdżania jej w poprzednich. Chociaż jedno takie sprytne zagnieżdżenie tam jest…

Na dowód, że humor Sapkowskiego wciąż śmieszy, choć może najwyższych lotów nie jest (więc i nie obiecuje, czego dać nie może) krótki fragment: „Zdarzyło mu się nie raz i nie dwa zobaczyć działania bezpiecznych teleportów, uczestniczył też w segregowaniu resztek ludzi, którzy z teleportu korzystali. Stąd wiedział, że deklarację o bezpieczeństwie portali teleportacyjnych można było umieścić w tej samej przegródce, co twierdzenia: mój piesek nie gryzie, mój synek to dobry chłopiec, ten bigos jest świeży, pieniądze oddam najdalej pojutrze, noc spędziłem u przyjaciółki, na sercu leży mi wyłącznie dobro ojczyzny oraz odpowiesz tylko na kilka pytań i zaraz cię zwolnimy.”

Może i można zarzucić Sapkowskiemu, że stosuje swego rodzaju autoplagiat, wykorzystując podobne chwyty i motywy. Można, tylko po co, skoro nową powieść czyta się szybko i z przyjemnością. Czego więcej moglibyśmy chcieć? To przecież właśnie te chwyty, których po nim oczekujemy. Największą wadą dla mnie jest długość, akcja rozwleczona jest trochę na siłę pod koniec, ale tak czy siak, czyta się to dobrze. Zwłaszcza, że sama postać jest wciąż tak nośna i fascynująca. Słowem, wiedźmińska burza zdaje się właśnie rozpoczynać kolejny sezon.

Andrzej Sapkowski „Sezon burz”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s