Archiwa tagu: Kasia Nosowska

Jakżesz ja się uspokoję? Głębokie PUSTKI.

Deklamowanie „Pożałuj Mnie” Danuty Wawiłow to zabawa edukacyjna dla przedszkolaków. Dzięki Pustkom bawić mogą się wszyscy. Zespół serwuje nam kompilację poetyckiej rozkoszy, oswajając liryczne twory wielkich kreatorów słowa.

Słuchanie tej płyty to prawdziwe łaskotanie intelektu, obcowanie w tekstylnym bezkresie, radosny taniec na neologicznej łące wśród pachnących lingwistycznych kwiatków. W dodatku przy jakże trafionym poziomie muzycznego minimalizmu!

Pustki z niezwykłym wyczuciem dopasowują  poszczególne dźwięki do sylab śpiewanych słów. Brzdęki gitar, echa perkusji i klawisze wchodzą w symbiozę ze słowami, malując tło dla poezji. W takiej energetycznej i nieco dziwacznej konwencji świetnie brzmi oryginalność Leśmiana. Inaczej zupełnie prezentuje się dramatyzm Broniewskiego – bardziej uniwersalnie i współcześnie. Wykonane w pustkowym klimacie „Przekwitanie” wyróżnia się na płycie i  wchodzi w reakcję z umysłem jak hinduska mantra. Podobnie hipnotyzuje „Wesoły Jestem” Wyspiańskiego. To kolejny ożywiony przez zespół chochoł z przeszłości, który doskonale odnajduje się w zwichrowanym świecie tekściarskiej alternatywy i potwierdza, że poezja ma dziś swoją rację bytu!

Pustki dokonały pewnej rewolucji. Podkoloryzowały liryki pozostawione mentalnej zagładzie i sztywnej interpretacji. Oswoiły wojennych poetów, przypomniały o słowotwórczym geniuszu Leśmiana i stworzyły krążek nowoczesnej poezji śpiewanej, co brzmi tak świeżo, że żałuję, że jego premiera nie przesunęła się na wiosnę, choć jesienią taki muzyczny prądzik też przecież cieszy. Można pomarzyć o trawie do kolan, co by się podniosła do czoła, a już wkrótce będzie można zaśpiewać do zimy „śnież się, w duszy mojej śnież”, bo przecież „przekwita wszystko i kwita!”.

Rockowo-rockandrollowe, stylistycznie awangardowe wyczyny muzyczne Pustek doprawione charakterystycznym wokalem uklawiszowionej Barbary Wrońskiej i głosami Nosowskiej oraz Rojka burzą wewnętrzny spokój. Odpalają drewienko w przygasłym kominku intelektu i sprawiają, że mózg dymi od nadmiaru szarej materii. Fajne doznanie. Głębie to, nie Pustki.

Pustki „Kalambury”

Magda Kotowska

„Cały czas pod prąd” – wywiad z zespołem Pustki.

HEY. Elektronicznie o miłości.

Kiedy przeczytałam, że Hey nagrało świetną płytę, bo prace nad nią upływały w wyjątkowo radosnej atmosferze, pomyślałam, że najwyraźniej dobra energia poczuła zew wiosny i swoim paliwem postanowiła tym razem obdarzyć dojrzałe kapele. Klimat harmonii towarzyszył bowiem nie tylko zespołowi Kasi Nosowskiej, ale też Kazikowi i spółce. Był obecny nawet w Seattle. I wszystkim wyszło to na dobre! Tyle że, o ile Kult i Pearl Jam słusznie postawili na tradycję, to Hey nieco się wyłamał, inwestując w eksperyment i ducha czasu. Co się okazuje? Że warto ryzykować!

Singiel promujący wbił się do głów momentalnie, mimo że elektronika napawała lekkim przestrachem i obawą, czy to aby nie zbytnia ekstrawagancja i uleganie dźwiękowym trendom. Szczęśliwie dojrzałość i profesjonalizm zespołu ujawniły się w umiejętności łączenia tradycyjnego wizerunku z innowacyjnym brzmieniem.

Nowy Hey jest nieco klubowy, transowy i bardzo świeży. Muzyka nie drażni, a porywa; zaskakuje na tyle przyjemnie, że nie żal zupełnie zerowej obecności grunge’u czy znikomości rocka. To prawdziwa mieszanka progresywna doprawiona bluesem i jazzem, silnie aromatyzowana elektronicznym majerankiem. Jednak tym, co najbardziej ujmuje są niewiarygodnie trafne teksty Kasi Nosowskiej. To wprost fenomenalna żonglerka metaforą pozwalająca głębinom duszy na uzewnętrznienie. Trudno byłoby znaleźć w polskiej muzyce naszych czasów drugą tak błyskotliwą poezję. Jeśli dodamy to tego niższy – doświadczony przyjemnostką pt. „papierosy, kawa, ja”- głos Katarzyny, to otrzymamy mruczący kawałek muzycznej rozkoszy w postaci „Nie Więcej…”. Nie ma na tej płycie przeciętnego utworu. Wszystkie są ciekawe, jeśli nie wybitne („Chiński Urzędnik Państwowy”, „Faza Delta”). Tytułowy kawałek przypomina mi w refrenie rozpasaną młodością manierę krzyku Cool Kids Of Death, a całość kojarzy się z poezją śpiewaną oplecioną latoroślą elektroniki, co jest niezwykle krzepiące, bo udowadnia, że kombinacja subtelnej treści i eksperymentalnych zabaw dźwiękiem jest możliwa!

Innowacyjny Hey brzmi refleksyjnie i bardzo energetycznie, nowocześnie i tradycyjnie ponadczasowo. Jest upragnionym porywem wiosny tej jesieni. Za takie muzyczne prezenty składamy dzięki.

„Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!” Hey

Magda Kotowska